Krysiński Run – pobiegli dla hospicjum

27-09-2026

W niedzielę, 27 września  na terenie Politechniki Łódzkiej odbył się Krysiński Run – charytatywny bieg upamiętniający patrona Publicznego Liceum Ogólnokształcące Politechniki Łódzkiej im. prof. Jana Krysińskiego, wieloletniego rektora naszej uczelni. Tym razem sport miał też bardzo konkretny cel – pomoc Hospicjum w Łodzi przy ul. Pojezierskiej.

 

 

 

Bieg został zorganizowany we współpracy z LIONS CLUB Łódź-Ladies, Urzędem Marszałkowskim i Politechniką Łódzką. Uczestnicy mogli wybrać jeden z dwóch dystansów: 1,3 km lub 4 km. W wydarzeniu wzięło udział ponad 250 osób.

Pomysł na wydarzenie pojawił się na Politechnice Łódzkiej, a liceum szybko włączyło się w jego organizację. Dla dyrektorki szkoły Izabelli Kapłon ważne było również to, aby młodzi ludzie zobaczyli, że można pomagać innym nie tylko poprzez zbiórkę pieniędzy, ale także wspólne działanie. 

 Nasza młodzież tak wiele otrzymuje, powinna też nauczyć się dzielić 

– mówiła Izabella Kapłon. Jak dodaje dyrektorka, właśnie dlatego pomysł biegu szybko znalazł swoje miejsce w życiu szkoły.

 

Grupa osób w koszulkach, dwie trzymające transparent, stoją na stracie biegu Uczestnicy gotowi do biegu, w tym także władze uczelni

foto: Maciej Wenerski

Jednym z uczestników wydarzenia był rektor Politechniki Łódzkiej prof. Krzysztof Jóźwik. Jego zdaniem sport dobrze uzupełnia naukę i codzienną pracę.

 To jest pewna równowaga, miejsce, w którym można się rozładować, poczuć zupełnie inne emocje i dać sobie głęboki oddech 

– podkreślał.

Organizatorzy biegu, dwie kobiety i dwóch mężczyzn, cieszą się z uzbieranej kwoty, prezentując ją na specjalnej planszy Organizatorzy biegu cieszą się z uzbieranej kwoty

foto: Filip Podgórski

W przypadku Krysiński Run sportowe spotkanie miało jeszcze jeden ważny wymiar. Dochód z biegu zostanie przeznaczony na potrzeby łódzkiego hospicjum, w tym na dokończenie budowy sensorycznego ogrodu dla jego pacjentów.

Pan profesor Krysiński cieszyłby się właśnie z faktu, że łączenie aktywności fizycznej ogromnej liczby ludzi jednocześnie ma tak ogromny, szczytny cel

 – mówił Krzysztof Jóźwik.

Uczestnikom biegu kibicowała żona profesora, dr Halina Krysińska. Jak przyznała, widok imprezy organizowanej pod imieniem jej męża był dla niej bardzo wzruszający.

Wspominając profesora Krysińskiego, podkreślała, że w jego życiu ważne były trzy rzeczy: nauka, kultura i sport. Sportowi był wierny od młodości. Interesował się między innymi skokiem o tyczce. W powojennych czasach, gdy dostęp do sprzętu był ograniczony, skakał na bambusowych tyczkach. Udawało mu się osiągać wysokość około trzech metrów.

Krysiński Run był więc okazją nie tylko do aktywnego spędzenia czasu. Dla organizatorów i uczestników był także sposobem na przypomnienie postaci profesora Jana Krysińskiego i zebranie pieniędzy dla osób potrzebujących wsparcia. W sumie do "skarbonki" trafiło niemal 15,5 tysiąca.