1+1+1 ≠ 3

19-05-2026

Wynik tytułowego działania może być kwestionowany na Politechnice Łódzkiej, jednak spotkanie trzech osobowości nie musi być sumą trzech artystycznych wizji. To znacznie więcej, zwłaszcza w jazzie – tak twierdzi Witold Janiak, założyciel jazzowego trio, którego występ wypełnił program majowego koncertu „Muzyki na Politechnice”.

Kompozycje inne niż klasyczne niezwykle rzadko trafiają do programu wtorkowych spotkań przy al. Politechniki, dlatego majowy koncert był prawdziwą gratką dla melomanów poszukujących lżejszej muzyki, a zwłaszcza dla tych, którzy lubią synkopowany puls i wibrujące brzmienie organów Hammonda. 

Jazzowe trio Jazzowe trio

foto: Marcin Szmidt

Poza dodanymi dwiema wariacjami wokół tematów z repertuaru Hanny Banaszak – swingiem i bossa novą – wieczór wypełniły utwory z albumu zespołu „Trzej królowie”. Ironia i dialog trzech wędrujących królów jazzu: Witolda Janiaka (organy Hammonda), Szymona Bońkowskiego (saksofon) oraz Kacpra Kaźmierskiego przeniosły widownię w atmosferę lat 70. XX wieku, kiedy organy Hammonda przeżywały swoją młodość. 

Janiak nawiązuje w naturalny sposób do baroku, przypominające zabawy kontrapunktem Thisa van Leara z holenderskiej grupy „Focus”. Poczucie humoru to znak rozpoznawczy Tria Janiaka – słychać je w dialogach organów z saksofonem, w perkusyjnych pasażach, widać na twarzach muzyków, wyczuwa się je w tytułach utworów, np. „Usiądź przy stole i zjedz banana”. Z równym humorem i swobodą sceniczną koncert poprowadziła Aleksandra Bęben, wpisując się w nastrój wieczoru.